czwartek, 9 kwietnia 2009

FREUD (koń)CZY SEN?




miałam sen w którym od początku do końca, robiłam dokładnie to co powinnam.
Dokładnie odwrotnie niż w życiu, niestety.
W tym śnie byłam na jakiejś polanie na której stała scena i miał być zaraz jakiś koncert.
Ja zrywałam jabłka (bo rosły tam jabłonki?!), a polana zapełniała się samymi znajomymi ludźmi.
I potem przychodzisz ty. Przytulasz mnie i całujesz.
Moi znajomi są zdziwieni i pytają "Kto to?!", a ja nie wydostając się z Twoich objęć mówię :
"To mój chłopak, nie wiedzieliście?!"
Śmiejemy się i idziemy na pociąg Intercity - do Krakowa na pewno. W przedziale wyciągasz laptopa i zaczynasz pracować. Ja cały czas przytulam się do Ciebie i pytam:
"Mówiłam Ci już, że jesteś zajebisty? A cudowny? A taki męski i przystojny, że nie mogę przestać na Ciebie patrzeć?" Ty śmiejesz się i po każdym pytaniu odpowiadasz:
"Nie, tego jeszcze mi nie mówiłaś" i jesteś bardzo zadowolony.
Potem pociąg zatrzymuje się na stacji (Zielona Góra chyba), a ja biegnę do innego przedziału, czy nawet wagonu żeby wytaszczyć stamtąd wielką walizkę i oddać ja mamie, która miała czekać na peronie.
Ale jej tam wcale nie ma, tylko stoi daleko, pali papierosa i wcale nie patrzy w moją stronę.
Wysiadam wściekła, bo pociąg ma zaraz ruszyć, a to przecież jej walizka!
Podchodzę do niej ciągnąć walizę na kółkach, a ona nadal udaje, że mnie nie widzi. Zaciska usta, nerwowo pali i nie odzywa się ani słowem. Wtedy podbiega jej mąż, przytula mnie na powitanie, zabiera walizkę i chce kupić mi kawę latte waniliową. Ale ja biegnę w kierunku pociągu, bo zaraz ma ruszyć, a nie może ruszyć beze mnie, bo przecież tam jesteś ty!
Wsiadam i z wdzięcznością patrzę na konduktora, który poczekał, aż pozbędę się walizki i wrócę. Odgwizduje odjazd, a ja jestem spokojna. Oddałam nie mój, wielki problem. Nie chciałam już dostać od niej tego czego dostać nigdy nie mogłam....
Nie chciałam też już słodkiej kawy na pocieszenie. Byłam spokojna, bo wiedziałam, że muszę odjechać. Zostawić tam ich i tą pieprzoną walizkę.
I byłam szczęśliwa, bo wiedziałam, że teraz pójdę szukać Ciebie.


Pociąg ruszył i wtedy się obudziłam.