bo
porachunki krzywd wyrządzonych sobie
są długie i kosztowne
a zyski i straty już nie tak oczywiste
jak jeszcze przed chwilą
kiedy beztrosko udawałam, że wcale mnie nie ma
więc niczemu nie mogę być winna
ale zaczęłam swoją
podróż
i muszę ją skończyć
choćbym czuła
że jestem coraz bliżej
zamiast wolności
własnego piekła
a więc jednak
bliskość boli
nawet wtedy kiedy zbliżam się
do samej siebie


